RSS
czwartek, 01 października 2015

Na początek wyjaśnienie i być może usprawiedliwienie: jestem mężczyzną i piszę ten blog z męskiego punktu widzenia. Dysponuję męskim umysłem, żadnym innym. Dlatego proszę o wybaczenie, jeśli moje przemyślenia i opinie mogą sprawiać wrażenie subiektywnych czy wręcz stronniczych. Inne być nie mogą, bo korzystam z własnych doświadczeń i patrzę na relacje męsko-damskie z własnej perspektywy. A więc jeśli nie przeszkadza wam to, szanowni czytelnicy, to zapraszam do lektury.
Zaciekawiła mnie niedawno dyskusja pod opublikowanym na jednym z portali wywiadem z profesorem Zbigniewem Lwem-Starowiczem. Profesor mówił o rozmaitych błędach, jakie popełniają pary małżeńskie lub niemałżeńskie, które razem mieszkają. Jednym z częstych błędów jest niestaranny ubiór w zaciszu domowym.
„Uważam, że oddzielanie elegancji na zewnątrz od swobodnego bycia w domu (dresy i dziurawe skarpety) uderza w dobro związku”, mówi Lew-Starowicz. „Nasza atrakcyjność erotyczna wynika z umiejętności podobania się, budzenia podniecenia i fakt, że mieszkamy razem, wcale nas od tego nie zwalnia”.
Zgadzam się w tej kwestii z profesorem, dlatego zaciekawiło mnie to, że większość czytelników komentujących jego wypowiedź ma zdanie odmienne. Oto jeden z komentarzy:
No tak, bo w miłości jest istotny rodzaj majtek, marynarka i dres, szydzi czytelnik. Jeśli dla kogoś są to priorytety lub ważne sprawy to znaczy że nie dorósł lub już nie dorośnie do miłości. A Lew Starowicz mógłby zająć się nauką a nie paplaniem na potrzeby mało wymagającego odbiorcy. Ja rozumiem ze moda, że wypada, że należy założyć maskę bo to jest w pewnych kręgach mile widziane ale do jasnej cholery bądźcie sobą i przestańcie bezrefleksyjnie podążać za modą i zajmować się głupotami. Czytelnik dalej wyznaje, że on i jego partnerka przez 20 lat mieszkali w Bieszczadach i nie przywiązywali żadnej wagi do ubioru.
Zareagowałem na ten komentarz, odpisując w ten sposób:
Zarzucasz profesorowi, że zajmuje się "paplaniem na potrzeby mało wymagającego odbiorcy". Ale z dalszej części Twojego komentarza wynika jasno, że to Ty - i być może Twoja partnerka - jesteście mało wymagający. Nie zależy Wam na codziennej estetyce, dla Was jest to tylko "moda i głupoty". Macie do tego prawo, ale inni mają prawo do swoich upodobań. Mają prawo do większych wymagań. A ładny ubiór, oprócz tego, że sam w sobie jest pewną wartością - bo to co ładne, ma po prostu wartość estetyczną - to jednocześnie jest bardzo ważnym sygnałem dla drugiej osoby. Mianowicie sygnalizuje on, że szanujemy tę osobę, że chcemy dla niej estetycznie wyglądać, staramy się dla niej. Być może dla Ciebie nie jest to ważne, być może nie rozumiesz ludzi, którzy do tego przywiązują wagę, ale fakt, że ich nie rozumiesz nie musi oznaczać, ze ci ludzie są głupi i podążają za modą. A przecież to, że nie wszyscy ludzie są tacy jak Ty niekoniecznie musi być czymś złym. Nie wszyscy musimy być tacy sami. Myślę, że warto o tym pamiętać, bo wtedy przychylniej i życzliwiej będziemy spoglądać na świat.

11:10, designori
Link Komentarze (1) »


Blogi